sobota, 1 kwietnia 2017

CM od Winged Panther - Huck Finn poprzez zmierzch i noc

Witajcie ponownie!
Dzisiaj mam dla Was opis oraz zdjęcia moich najnowszych CM - cudownej trójki wykonanej przez Magdalena ę Wróblewską, którą napewno znacie. W zamian za stare body Schleich nowe kolorki dostali Padré (który wrócił na chwilę do domu, ponieważ kupiłam go również od Magdy), klacz Abaco Barb z SafariLtd oraz ogierek falabella Schleich, którego lubię, ale maść bardzo mi się nie podobała.

 Zmierzch


Zacznijmy od największego modelu, Zmierzcha. Jest brat bliźniak konia Poranek który należy do autorki CM (na Facebooku The Black Horse and Winged Panther znajdziecie świetne fotki na których są razem). Zmierzch i Poranek są bardzo bajkowi, ale niezmiernie piękni. Uwielbiam te niebieskie oczęta *-* Jak dla mnie Zmierzch idealnie wpasowuje się w uniwersum Spirita, a jednocześnie nie przedstawia żadnego znanego konia. Rzeźbę uwielbiam - wiadomo. Jestem wielką fanką Spirita więc tego moldu nie mogło u mnie zabraknąć. A co do malowania, to myślę, że nie pozostawia wątpliwości. Cudo.







Noche

Ach, takie ciemne klimaty. Najpierw Zmierzch, teraz Noche (hiszp. Noc). Ale jakoś bardzo mi do niej to imię pasuje. Klaczka otrzymała maść prawie identyczną z firmową, ale dużo lepiej wykonaną. Widać cieniowanie, grzywa i ogon nie są machnięte tą samą farbą co łaty. No i oczka. Przecudne, tym bardziej jak na tak mały model. Bardzo lubię Noche, to chyba moja ulubiona rzeźba Safari a w połączeniu z nietuzinkową rasą i wielką urodą jest piękna jak noc.





Huck Finn


Ten ogierek miał tak na imię pierwotnie, po przemalowaniu stwierdziłam, że nie bardzo mu pasuje, ale jako, że nic lepszego nie wymyśliłam a trochę bardziej mi się aktualnie podoba, to Huck został Huckiem. Jak widać jest to ogierek falabella Schleich przemalowany na taranta. Jako, że nie miałam na niego pomysłu, zdałam się na Magdę i poprosiłam, aby sama wybrała maść. Dzięki temu otwierając paczkę miałam fajną niespodziankę :D Maluszek jest przesłodki, bardzo go lubię. Niestety, jak wiadomo im mniejszy koń tym wredniejszy i urwisowaty. No więc skoro już kucyki gryzą, to co dopiero taki falabelek! Przyznam, że nowa skórka bardzo mu odpowiada i stał się jeszcze psotniejszy.



Na dzisiaj to wszystko, jutro lub w tym tygodniu pojawi się post ze zdjęciami z ostatniej sesji zdjęciowej ;)
Pa pa!

niedziela, 19 marca 2017

Micrusek w domu - nowa AR!

Hejka!
Już jakiś czas temu do mojej kolekcji dołączyła nowa AR, model wyrzeźbiony przez Maggie Bennett który jest częścią kolekcji subskrypcyjnej Maggie's Monthly Micro Mini. W skrócie chodzi o to, że po dokonaniu płatnej subskrypcji co miesiąc dostajecie nowy model w skali micro mini.
Ja moją maluszkę kupiłam z drugiej ręki, od artystki która ja pomalowała, Sharon Lapine.


Wiem wiem, dziwne tło zdjęcia i jakość gorsza niż zazwyczaj, aczkolwiek wynika to z faktu, iż model ten jest naprawdę malutki. Widać to na zdjęciu z aukcji Sharon:

Jak już wspomniałam klaczkę kupiłam na aukcji, przez eBaya. Niestety wysyłka była bardzo droga, ale nie żałuję. Jest tego warta!


Mold to Devil's Advocate i przedstawia konia rasy Marsh Tacky - nie martwcie się, tez o tej rasie wcześniej nie słyszałam. Ogólnie jest to rasa niezbyt wysoka, rzadka i pochodząca z południowej Caroliny. Moja maluszka została - zupełnie przypadkowo pomalowana na prawie idealny portret klaczy ze stajni w której jeżdżę! Co prawda Pola ma latarnię a nie strzałkę na łbie, ale to naprawdę niewielka różnica, biorąc pod uwagę ogólne podobieństwo. Mini Pola została pomalowana niezwykle starannie, nie wiem jak, ale Shharon zrobiła jej nawet cudne oczka i kasztany! Nie wspomnę o delikatnych jabłuszkach. Wykonanie jest perfekcyjne i niesamowicie dokładne.




Uwielbiam wszystko w tym modelu. Jest absolutnie cudowny - ideał. naturalna poza, piękno, no i to malowanie... A rozmiar? raz spróbowałam pomalować małego osiołka w skali bodajże 1:80 i powiem wam tak: Jak one zrobiły Polę? Nie wiem. NIE MAM POJĘCIA. Nie potrafię sobie wyobrazić malowania, a tym bardziej preppingu czegoś tak małego.


I na koniec porównanie z klaczką Mini Whinnies Breyera. Jak widać, Breyer ma odrobinkę za małe konie.
Podsumowując, mam u siebie dwie AR i jedną w drodze (ochhh, pomalowany Garayusup!). Nie żałuję ani złotówki wydanej na te perełki. Każda to spełnienie marzeń i cudo na półce. A strony obu autorek Apolonii bardzo Wam polecam, kiedy tylko uzbieram kasę napewno kupię sobie jeszcze jakiegoś micruska od Sharon. Swoją drogą, co myślicie o imieniu Apolonia? Chcę, żeby nie była po prostu Polą, jak ta haflingerka ze stajni, a jednocześnie, żebym mogła ją nazywać Polą.
P.S. http://www.ebay.pl/itm/LSQ-CM-Custom-MICRO-MINI-Tarek-arabian-stallion-sculpt-by-Maggie-Bennett-/262900401377?hash=item3d3615c4e1:g:AP4AAOSwhQhYzWIL
Dlaczego teraz nie mam kasy?! Jaki boski...
A tu linki:
Sharon Lapine Customs
Maggie Bennett Sculptures
Papatki! Oby następny post był dłuższy ;)

piątek, 10 marca 2017

Coś innego, moje rysunki i ulubione książki


Witajcie!

Postanowiłam, że pisanie tylko o koniach mnie nudzi, więc co jakiś czas będą pojawiać się posty o innej tematyce. Rysunek, książki, jazda konna, a kiedy zrobi się ciepło to może i wrotki ;)
Dzisiaj czas na to pierwsze. Chciałabym pokazać wam kilka moich prac, powiedzieć co nieco o kolorowankach oraz moich ulubionych technikach kolorowania.
Zapraszam!

Jak widać do pokolorowania została mi tylko lama, jednak boję się ją zepsuć
Na początek może pokarzę Wam moją kolorowankę. Jest to jedyna którą posiadam, ponieważ 1) nie znalazłam jeszcze innej która tak by mi odpowiadała (z wyjątkiem Wysp, Anity Graboś) 2) na razie mam tu tyle rysunków do zrobienia, że nowej zdecydowanie nie potrzebuję.
Między Kreskami jest polską kolorowanką, o pięknym wnętrzu i dobrym wykonaniu. Już na pierwszy rzut oka wygląda sympatycznie, a na okładce (którą możemy sami pokolorować) widać fragmenty kolorowanek, które znajdziemy w środku.
Całość wykonana jest z grubego papieru, na którym możemy również używać markerów, co dla mnie jest gigantycznym plusem. Ponadto, gdyby ktoś lubił kolorować "na kolanie", to z tyłu znajduje się gruba tektura, która służy za podkładkę. Kolorowanka jest klejona, co dla niektórych może być minusem, dla niektórych plusem. Z jednej strony kartki praktycznie od razu wypadają, ale z drugiej można zupełnie bezpiecznie je wyrywać. Mi osobiście to nie przeszkadza, mam ułożone rysunki w kilku złączonych kupkach.
Ilustracje przedstawiają zwierzęta, pokryte różnymi mandalami i wzorami. Z jednej strony są realistyczne, ale pokryte przeróżnymi zawijasami wyglądają jak jakieś baśniowe stworzenia. Bardzo mi się to podoba.


To moja pierwsza kolorowanka w życiu. Wybrałam hipcia ze względu na to, że z jednej strony nie jest to jakiś specjalny rysunek, ale z drugiej wygląda naprawdę sympatycznie i interesująco. Stwierdziłam, że nie będzie mi go żal xD (w sumie to teraz trochę jest, no ale przecież nie pokolorowałabym motyla)
W tej pracy użyłam resztek moich kredek Koh-i-Noor Mondeluz. Gdyby ktoś chciał dokładne numeru, to się podzielę ;) Nie rozmazywałam ich wodą, ale mam jedną trochę już zaczętą pracę, gdzie chcę tej techniki użyć. Bąbelki dookoła to Brushmarker o kolorze Cloud Blue.


Do kolejnej pracy użyłam już markerów alkoholowych,i muszę przyznać, że poszło mi 100 razy szybciej. Było też przyjemniej, ponieważ uwielbiam kolorować markerami, a mocne przyciskanie kredek niezbyt mi pasuje. Tą pracę bardzo lubię, podoba mi się. I ponownie - gdyby ktoś chciał wiedzieć jakich kolorów użyłam, to chętnie napiszę w kom.


Kolejna praca kredkami, tym razem rozmywanymi. WIP


To moja pierwsza praca z użyciem Pitt Artist Penów od Faber-Castell.  Oczywiście nie wszystko na tym rysunku jest nimi robione - dużo elementów wiewórki jest pokolorowanych markerami, ze względu na to, że mam ich więcej kolorów. Całe winogrona to równiez markery, podobnie kwiatki i sznureczek dookoła. Ilustracja ta przypomina mi Królewnę Śnieżkę (oczywiście nie ją samą!). Te słodkie kolory kwiatów oraz chytry wyraz pyszczka wiewiórki kojarzą mi się z Disneyem.


I tu drugi WIP, złota i srebrna rybka. Aktualnie już skończone, wykonane w całości markerami, poza drobnymi elementami rybki srebrnej. Tam użyłam pisaków.

A teraz trochę więcej o wspomnianych przyborach.
Markery - markery alkoholowe różnych firm, na rynku jest ich dostępne całe mnóstwo. Ja posiadam Pro- i Brushmarkery firmy Winsor & Newton, 4 markery Graph'it oraz 1 Kurecolora. Cechy:
- świetnie się blendują
- dostępne w naprawdę wielkich gamach kolorystycznych
- średnio 10 do 15 złotych za sztukę
- bardzo przebijają, więc trzeba podkładać kartkę
- potrzebują grubego papieru, najlepiej specjalnego do markerów, ponieważ na zwykłym się rozlewają
- posiadają 2 końcówki
- dobre do kolorowanek o większych elementach
- dobre w sumie do wszystkiego

Pisaki - wszelkie twory z tuszami wodoodpornymi lub wodorozmazywalnymi (pisaki akwarelowe), ew. markery akwarelowe). Ja używam pisaków artystycznych Pitt Artist Pen. Posiadają wodoodporny tusz indyjski. Ta grupa jest bardzo duża i różnorodna, pisaki można dostać w wielkich zestawach po 20 zł, albo w takich po 6 za 50 zł. Może nie będę się o tym bardziej rozpisywać, bo nie jestem ekspertką. Cechy:
- nie blendują się
- w dużej większości posiadają 1 końcówkę
- wielki rozstrzał cenowy
- bardzo dużo rodzajów
- lekko przebijają

Kredki akwarelowe - kredki o właściwościach akwareli, wodorozpuszczalne. Ja raczej nie używam kredek, bo nie lubię. Jedyne jakie mam to Mondeluzy (aczkolwiek przymierzam się do tych Albrecht Durer, bo te są dla mnie okropne) i te grube (Magic?) od Koh-i-Noora, ale już nie akwarelowe. To chyba najpopularniejsze narzędzie do kolorowania.


Okej, mam nadzieję, że nieco przybliżyłam niezorientowanym temat kolorowanek, które ogarnęły właściwie cały świat i stały się bardzo popularne. W tym poście chciałabym też napisać co nieco o moich ukochanych książkach (#książkoholiczka). Niestety w moim bezpośrednim otoczeniu nie mam osób z którymi mogłabym podyskutować o nich, więc może okaże się, że ktoś lubi to samo co ja.
Pozwólcie, że zrobię mały ranking. Nie przywiązujcie się do miejsc, ponieważ lista nie przedstawia najlepszych książek, tylko te, które najbardziej kocham. Także zaczynajmy.

1. ZWIADOWCY (John Flanagan)

Tak wiem, to nie jest jakaś bardzo dobra książka. I wszyscy narzekają na 12 część, która jest moją ulubioną (szczególnie lubię też 4 i 10). Ale kurczę, ta książka jest niesamowita. Trafiłam na nią przez przypadek. Mój brat kiedyś ją wypożyczył z biblioteki (daawno temu) ale mu się nie spodobała, więc trafiła do moich łapek. Zakochałam się. Od razu i na zawsze. I w sumie teraz są też inne książki które uwielbiam, ale nie mogę po prostu zapomnieć o Zwiadowcach i swego rodzaju kontynuacji, Drużynie. To naprawdę niezwykłe książki, które na długo oderwą was od rzeczywistości i będziecie do nich wracać nie raz. Gorąco polecam!

2. POZAŚWIATOWCY (Brandon Mull)
Zastanawiałam się pomiędzy numerem 2 i 3. W sumie sporo z tych książek czytałam będąc młodsza. Wtedy to dopiero byłam zakochana! Ale teraz też je uwielbiam. A Pozaświatowcy to niesamowita książka fantasy, autora niestety znanego bardziej z Baśnioboru, który również czytała i również lubię ale nie aż tak. Ta trylogia jest lepsza od Zwiadowców, muszę to przyznać. Chociaż... No w każdym razie to niesamowita seria o zaskakującej i wciągającej fabule. Niestety ma jeden minus w stosunku do Zwiadowców - czytanie pierwszych dwóch części więcej niż raz nie jest zbyt ciekawe. Ale wynika to nie z tego, że książka nudzi - po prostu zakończenia są niespodziewane!

3. ARENA 13 (Joseph Delaney)
Najnowsza seria z tych wszystkich. Dosłownie wczoraj skończyłam czytać drugą część i nie mogę się doczekać 3! Pierwszy raz z tym autorem miałam doczynienia przy czytaniu jego pierwszej serii, Kronik Wardstone. Wysiadłam bodajże przy 9 części. mam zamiar jeszcze raz przeczytać całą serię, ponieważ było to dawno, ale już teraz wiem, że autor bardzo się poprawił. Z całego serca kocham tą książkę za to, jak dobrze opisuje swój świat, jaki jest on oryginalny i jak bardzo przywiązujemy się do głównego bohatera. Nie można się oderwać!

4. MROCZNE INTRYGI (Cassandra Clare)
Nie uwierzę, jeśli powiecie, że nie słyszeliście o tej autorce. Dary Anioła, Diabelskie Maszyny, Kroniki Bane'a, Mroczne Intrygi oraz najnowsza książka której jeszcze niestety nie przeczytałam, Opowieści z Akademii Nocnych Łowców. Co prawda ostatniej części Darów nie przeczytałam, ale pozostałe... Jak na razie z tej serii wyszła tylko część pierwsza, Pani Noc, ale już wiem, że to cudo. Książki tej autorki maja trzy zalety: jest i dużo, a będzie więcej! są naprawdę oryginalne i interesujące, toczą się w jednym uniwersum, lecz w różnych czasach.

5. MAGNUS CHASE I BOGOWIE ASGARDU - czyli wszestkie serie tego autora (Rick Riordan)
Tego autora napewno też znacie. uwielbiam i jego serie o greckich i rzymskich bogach, i tą o egipskich, ale najbardziej pokochałam tą o mitologii skandynawskiej. Rick Riordain ma niesamowity dar - jego książki są z jednej strony zdrowo rąbnięte i przezabawne, a z drugiej dramatyczne i ważne. Nie-sa-mo-wi-te.

Książki powyżej to te mieszkające w moim sercu najgłębiej. Oprócz nich:
- Wiedźmin (nie nie zapomniałam!)
- Baśniobór
- Niezgodna
-książki Kiery Cass
- Oksa Pollock
- Wyścig Śmierci (Boże, jak ja to kocham! Dlaczego tylko 1 część??!!!)
- książki Johna Greena
- Nick i Norah - Playlista dla dwojga oraz Księga Wyzwań Dasha i Lily (świetne nastolatkowe romanse!)
- książki Kasie West (zdecydowanie nic oryginalnego, ale bardzo przyjemne)
- naturalnie Jinny z Finmory, Akademia Canterwood oraz Charlotte i Elena
- Koń zwany Cieniem (bardzo mało znana książka, a naprawdę dobra, realna i przejmująca)
- i miliard innych, o których zapomniałam, chociaż pewnie są dla mnie mega ważne,


To wszystko na dziś, mam nadzieję że taki nie-modelowy post Wam się spodobał. Nie pisałam o fabule książek oraz jakoś dużo o kolorowankach, bo w internecie jest wszystkiego aż nadto. Jutro chciałabym jeszcze napisać o CM od Magdy, ale zobaczymy. Tym czasem chciałabym Was zaprosić do zakładki Sprzedam, gdyż robię kantarki. Oprócz tego chciałabym niedługo zrobić Candy, napiszcie, czy wzięlibyście udział, bo nie wiem, czy jest sens robić. Ale spokojnie, żadnego limitu osób nie będzie! 
Ostatnią kwestią jest PolMieBloFo, czyli kwiecień. Nie wiem czy wiecie, chociaż prawie napewno tak, ale luty był miesiącem NaMoPaiMo, czyli ogólnoświatowym miesiącem malowania modeli. Stwerdziłam więc - hej, czemu nie zrobić w Polsce czegoś podobnego? Więc chciałabym, żeby kwiecień był Polskim Miesiącem Blogowania i Forumowania.O co chodzi? O popularyzację hobby, zwiększenie popularności forum i różnych blogów w naszym środowisku, nabranie nowej energii do pisania oraz chwalenie się swoimi umiejętnościami i pomaganie sobie nawzajem - i tak, chodzi mi tu o krytykę i porady! Tak więc jeśli chcielibyście wziąć udział, koniecznie nagłaśniajcie sprawę i piszcie tu w komentarzach. Naprawdę nie musi być nas dużo. Wystarczy, że się zaangażujemy. Niedługo chciałabym wystartować z grupą n fb, żeby się odpowiednio przygotować. To jak? Co powiecie na PolMieBloFo?
p.s. Jak ktoś wymyśli lepszą nazwę dostanie worek brokatu ;)
Czekolada


niedziela, 26 lutego 2017

Ostatni zimowy powiew

Czy tylko u mnie wiosna malutkimi kroczkami wkrada się już za oknami? Śnieg stopniał, lód się rozpuścił, co jakiś czas świeci słonko, wszędzie słychać śpiew ptaków.

Co za tym idzie postanowiłam opublikować zdjęcia z mojej ostatniej sesji. Nie szłam z modelami nigdzie daleko - 15 metrów od mojego domu, w parku powstało niezłe lodowisko. Zamarzło mnóstwo wody, a ja oczywiście musiałam to wykorzystać. Pierwsze skrzypce na sesji grała nerwowa Collin, której ślizganie się po lodzie sprawiło wielką radość oraz Magnum ze swoją właścicielką.

Feniks w otchłaniach mojego pokoju znalazł takie słodkie różki


W styczniu zakupiłam lalkę Breyer Classics. Wybór padł na Olivię, którą widziałam na żywo dzięki Reyi w zeszłym roku. Jak może pamiętacie - lub nie - świetnie dogadała się wtedy z Black Jackiem. Okazało się jednak, że ulubieńcem mojej Olivii (która na razie nie ma jeszcze innego imienia, ale spokojnie) został Magnum. Przyznajcie, że wyglądają ze sobą strasznie słodko.
Swoją drogą jest to naprawdę fajna lalka. Niestety bardzo ciężko ją odpowiednio usadzić na koniu.



Zabrałam też ze sobą dwa LB, żeby nie czuły się takie opuszczone, ostatnio w ogóle nie robię im zdjęć! Wybrałam młodziutka Realtę, która jest jednak bardzo doświadczona jeśli chodzi o zimowe sesje. W zeszłym roku z jej pomocą zrobiłam całkiem niezłą fotkę w Austrii. Do niej dołączył Lupino 17, ponieważ jest naprawdę ładnie i ma śliczną maść.






Nie mogło też zabraknąć mojej ulubionej skali. Zdecydowanie za długo czekałam z zabraniem tych maluszków na dwór! Z powyższych modeli tylko kasztanowaty anglik nie jest z serii saszetkowej. Pozostałe modele to Chance, Joy, Elsa (mam dwie xD) i mój zdecydowany number 1, Prince. Jest jednym z lepszych moldów, ma piękną pozę i maść.
Jeśli chodzi o te Blind Bags to na razie kupowałam je tylko dwa razy, po 3 paczki. Ale za każdym razem miałam szczęście. Po odpakowaniu patrzyłam na listę koni które można wylosować i myślałam, którego chciałabym najbardziej. Za pierwszym razem z wybranej grupki wylosowałam Chance'yego, a ostatnio Princa. Chciałabym jeszcze Baileya, Rio i Whispera ;)



Pomocy, noga mi uwięzła!
No i Collin - moja dzielna dzikuska. Nic dodać nic ująć.

To wszystko na dzisiaj, ale nowy post już niedługo. Zupełnie się tego nie spodziewałam, ale naprawdę mam o czym pisać! Niesamowite. Mam już obfocone nowe CM Magdy, nową AR, niedługo będą nowe kantarki i chciałabym zrobić krótki poradnik. Co o tym sądzicie? Chcielibyście moje kilka trików a propos akcesoriów, zdjęć itp? Taki zbiór wskazówek i trochę o sprzęcie.
Pa pa!
Czekolada

piątek, 17 lutego 2017

Aktualizacja kolekcji - moje półki, nowy nabytek

Witajcie!

Ach, ostatnio w Clairdale Ridge tyle nowości! 3 CM, 1 AR i nowość 2017 Breyera! A to nie koniec bo niedługo zawita u mnie również pomalowany Garrencjusz :D

Na dzisiaj przygotowałam krótki pościk składający do kupy moją kolekcję, ponieważ obfocenie koni tak jak powinnam do zakładki Moja Kolekcja jeszcze trochę potrwa. Także nie sugerujcie się nią.

Moja kolekcja Tradków i innych Breyerów

Jak widać na powyższym zdjęciu nie ma Marva, a to z tej przyczyny, że został sprzedany, aczkolwiek na razie tylko teoretycznie. Brakuje również Ideala, który zgubił podstawkę xD

Zacznijmy opisywanie od góry, lewej strony:
- Topsails Rien Maker, wycofany, Slycerack
- Heartbreaker, Hearth
- Guy McLean's Nugget, Nugget
-SBH Phoenix, Phoenix Object Utgarda-Loki
- GG Valentine, GiGi aka Val
- Babyflo, Babyflo aka Bejbe aka Jeszcze coś wymyślę
- RCMP Musical Ride Canadian Horse, wycofany, Klejnot aka Kamerdyner aka Jeszcze coś wymyślę
- Blackjack, wycofany, Black Jack


Iii... druga półeczka:
(na samym początku stoi pieseł Rarity, nie należy on do mojej kolekcji)
- AR Affinity, nieprodukowana, Affinity aka Aff aka Zobaczymy po pomalowaniu
- Copperfox Trifle, nieprodukowana, Trifle aka Trufelka
- Shetland Pony, wycofana, Maggie
- Brookside Pink Magnum, wycofany, Magnum
- CM Icelandic, Ognik
- Stormy, Stormy
- Misty, Misty

Stablemates:
- Black Apache
- Hilfinger

Mini Whinnies:
-kilkanaście

Rzeźba:
- Diabolin by me (plastelina)




No i na koniec półka trzecia, modele od lewej od przodu do tyłu i kolejny rząd:
- CM Padre, wycofany, Zmierzch
- Hwin, Collin
- Zenyatta, wycofana, Zenyatta aka Zen
- Wild Bronc, wycofany, Dalej myślę
- American Pharoah, American Pharoah
- Copperfox Cadno, nieprodukowana, Falka aka Lisica
- Rox Dene Show Hunter, wycofana, Rox Dene aka coś się wymyśli lepszego

No i osobno:
- Ideal, Oldenburg Stallion, wycofany, Riverlighting Fright aka Ideal

Wild Bronca zasłaniają certyfikaty Copperfoxów, ale jest tam. Przed nim stoją dwa pieseły i dwa CM (jak wszystkie które mam - Magdaleny Wróblewskiej) w skali LB, ogierek falabella Schleich Na Razie Bezimienny Bo Mam Go Krótko i Abaco Barb Safari Ltd. Noche.

Jak wiadomo mam jeszcze dwie półki z little bitsami, ale nie ma tam nic ciekawego i ładnego.



Więc podsumowując:
- 22 modele w skali trad
- 4 CM
- 2 AR
- 2 modele Copperfox

Przyznam, że jestem dumna z mojej kolekcji. Są większe,wiem, ale jakoś tak lubię otwierać drzwiczki tej szafki i patrzeć na nie. Brać do ręki, oglądać podziwiać. jednak nie robię tego z Marvem, dlatego właśnie się z nim pożegnam.

Tymczasem czas na coś na czasie, czyli nowość Breyer 2017, Hwin! Ci z forum już widzieli fotki, ale trzeba przecież coś napisać o tej wspaniałej klaczce!


Hwin przedstawia klacz mustanga, jest to portret tej klaczy:

Podobny obraz

Przyznam, że oryginał bardzo mi się podoba, aczkolwiek nie ma nic wspólnego z modelem! No może urodę ;)




Collin bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie detalami oraz wykonaniem, które jak na Breyera jest więcej niż bardzo dobre! Model ma delikatne szczoteczki na pęcinach, zmarszczki na szyi, żyłki na pysku oraz cudną grzywę i ogon. Niestety szyja od drugiej strony i od przodu nie wygląda zbyt dobrze. Taka gruba i nieproporcjonalna :/






Jak widać klaczka posiada palenie. Myślałam, ze jest totalnie nierealistyczne, ale to Hwin jest podobnie białe. Poza szyją przeszkadza mi też w klaczy malowanie,które zdecydowanie odbiega od oryginału. machnięte kropki na ciele to nie to samo co jabłka, drogi Breyerze! Mimo to i tak nie jest aż tak źle jak np. u Czesia. Za to jest ich więcej :/




Podsumowując Collin jest aktualnie jednym z moich ulubionych modeli, ale nie każdemu ją polecam. Ją trzeba kochać <3 Na powyższych fotkach pozowała mi ślicznie w kantarku mej roboty. Perełki przyszyłam ;) Na półce Colliśka to bardzo sympatyczna, żywiołowa klacz, która nie da sobie w kaszę dmuchać. W końcu to mustang!











A tu mała reklama, wszystkie kantary wyżej są na sprzedaż. Cena do dogadania. Mogę też zrobić na zamówienie, również ze skóry. Więcej szczegółów albo w wątku na Forum, albo w rozmowie (można napisać do mnie klikając na mój profil Google, tam na pasku po lewej).

To wszystko na dzisiaj! Następny post postaram się wstawić jakoś niedługo, tym bardziej, że materiał mam gotowy :p
Piszcie mi co sądzicie o Collin i chwalcie się w komentarzach swoją kolekcją!
Pozdrowienia!
Czeko