wtorek, 31 października 2017

Ciemno wszędzie, straszno wszędzie, co to będzie, co to będzie...

...gdy nareszcie noc nadejdzie
Rok czekania już za nami
Noc obarczam krwią, ranami
Bo gdy niecne wstają mroki
Zło wyciąga swoje nogi
Idę naprzód nie zawadzam
Lecz ciemności nie przeszkadza
Co kto robi w Saovine
Idź rozwieszać swoją linę


Kości trzeszczą, dusza drży.
Stukot kopyt pośród mgły
Obudzone przez cierpienie
Męczą teraz twe sumienie
Zimno, jakby jaką zmorę
Coś przewlekło przez zaporę
Dyszy, chrapie, drapie, rży
Nie ociera swojej łzy










Zadrżałam. Nie miałam pojęcia, czy to z zimna, czy ze strachu. Wokół mnie panowała ciemnosć, reszta stada też była niespoojna. Zazwyczaj nam to nie przeszkadzało, ale tej nocy każde z nas wolałoby być przy właścicielce.Nikt nie wiedział, dlaczego cztery konie zniknęły i każdy bał się, że jego czeka to samo. Wtedy nie wiedziałam, że Halloween to noc koszmarów także dla nas.




Ciemność spłynęła jak jedwbny szal. Powoli, lekko, stanowczo, pięknie. Pomimo księżyca nie było widać wiele. Wręcz nic. Nawet jeśłi jednak ktoś byłby w stanie przedrzeć się przez mrok, nie zobaczyłby nic. Bo też nic tam nie było.
























Pamiętaj, że zawsze nadchodzi świt, a mroczne urojenia odchodzą...









...na jakiś czas

niedziela, 29 października 2017

Halloweenowo!

Witajcie w przedprzeddzień najmroczniejszego dnia w roku - Halloween!
Dziś będzie mam nadzieję strrraasznie fajny post, bo opiszę wam robienie sztucznych ran na modelach oraz kilka pomysłów na przebrania dla modeli. To co, może zacznijmy?
Pod postem o klaczce Selle Francais ZuZuHorses napisała, że fajnie by było zobaczyć prosty sposób na ranę na modelu. Obejrzałam kilka zagranicznych filmików na YT, troszkę pozmieniałam i oto jest. Do wykonania takiej rany potrzebujecie tylko kilku rzeczy, które napewno i tak macie w domu:
- kleju w sztyfcie (zmywalny)
- chusteczek
- nożyka do cięcia
- farb (akrylowych bądż plakatowych)
- pisaków
Kiedy już wybierzecie model, wymyślcie kształt rany. Możecie poszukać czegoś w internecie lub dać się ponieść fantazji. W miejscu rany nałóżcie klej, wcześniej możecie to miejsce umyć płynem do mycia naczyń aby je odtłuścić. Możecie zrobić to palcem, prosto ze sztyftu bądź patyczkiem. Następnie rozwarstwiacie chusteczkę tak, aby mieć tylko 1 warstwę. Rwiecie ją na małe kawałeczki i palcem lub nożykiem przykładacie do kleju. Musicie stworzyć tak kilka warst, lepiej też, żeby po bokach było nieco więcej chusteczki, choć to zależy od wyglądu waszej rany. Pamiętajcie, żeby nie zostawić żadnej dziury!


Następnie na wierzch nałóżcie jeszcze warstwę kleju, ale uważajcie, żeby wasza rana się nie przesunęła. Polecam użyć nożyka, dzięki temu możecie być precyzyjni. Zostawcie wasze dzieło do wyschniecia i przygotujcie farby i/lub mazaki. Teraz najlepsza część ;) Rana może nie wyschnąć do końca, ale to nić. Po prostu musicie być delikatni, tak aby się nie przesuwała.


Do środka dajcie najciemniejsze kolory, pamiętajcie o dobrym rozcieraniu! Przydadzą się wam wszystkie brązowe, czerwone, koralowe, cieliste i różowe odcienie, dodatkowo biel może tez być pomocna. Ja do stworzenia rany używałam pisaków Pitt Artist Pen i Promarkerów, bo nie mam różowej farby ani czerwonej farby, ale tak naprawdę to nie ma znaczenia. Liczy się cierpliwość ;) No i co, gotowe? Na koniec jeśli chcecie możecie dorobić odrobinę sztucznej krwi i polać, lub zabezpieczyc ranę (samą ranę, najlepiej tylko sam środek!) werniksem - jeśłi rana jest świeża lepsza będzie odrobina takiego o wykończeniu glossy, a do starszych nada się matowy. Śmiało możecie też użyć lakieru do paznokci. A jeśli chcecie zrobić modelowi bliznę, wystarczy, że nałozycie chusteczki na gładko i użyjecie cielisto - różowych kolorów.


Chciałabym jeszcze na wszelki wypadek zaznaczyć, że za ewentualne szkody na modelach nie odpowiadam! Może się zdarzyć, że dacie za mało chusteczki lub się ona przesunie a marker którego użyjecie przebije i nie zejdzie s konia. Dlatego uważajcie i lepiej stosujcie farby ;) Bardziej polecam też robić rany na Schleichach, bo klej lepiej trzyma.


Ahh, uwielbiam te przberania! Przed Państwem Ognik, custom autorstwa Magdy (The Black Horse and Winged Panther) jako Nocna Mara, Rox Dené w roli mumii oraz Maggie Czarownica i Cairstars... Noo, powiedzmy, że futurystyczny źrebak! Jestem dumna, że w tym roku udało mi się zrobic 3 stroje, w zeszłym był to tylko jeden, którego użył Riverlighting Fright. To co, za rok robię anioła, wróżkę i Bathorse? Chciałabym zrobic coś skrzydlatego!


Aby zrobić mumię, naprawdę nie musicie się wysilać. Oczywiście można zabarwić paski materiału sztuczną krwią, użyć złotych tak jak ja lub zrobić modelowi egispki makijaż, ale jeśli nie masz czasu to to jest idealna opcja dla ciebie. Tylko weźcie pod uwagę, że tych pasków trzeba naprawdę sporo xd


Ten pomysł to zupełny spontan. Znalazłam taką ciekawą siateczkę i stwierdziłam, że będzie super na oczy. A że akurat w tym modelu oczy są jak dla mne jedynym mankamentem, to wybór był oczywisty. Cairstars ma więc "maskę" z doczepionym łańcuszkiem oraz mini derkę na zad inspirowaną średniowieczem. To po prostu duże kółeczka do kantarów złączone czarną tasiemką ;)


Ci, którzy znają mojego bloga od dłuższego czasu być może pamiętają to przebranie z zeszłego roku. W Nocną Marę przeobraziłam wtedy model Ideal, ale postanowiłam, że aż tak powtarzać sięnie będę. Kilka dni temu wrócił do mnie z kilkumiesięcznej naprawy Ognik, a jego poza idealnie mi pasowała do tej postaci. No i ta grzywa! Ten ogon! Ta dynamika... Ogólnie wykonanie takiego czegoś jest bardzo proste, ale czasochłonne. Najpierw wycinacie wzór +/- derki oraz paski na oczy. Następnie: kierunek łazienka! Czerwona, rozwodniona farba, brązowa i YOLO. Wszystko będzie brudne, ale co tam. Wygląda fajnie? No to dajemy wyschnąć, a potem targamy. Najpierw tniecie, potem szarpiecie. Na koniec doszywacie kółeczka i wygięty drucik na zapięcie - gotowe! Z maską jest trochę więcej roboty, bo musicie wyciąć owal a następnie zszyć od spodu na oczach paski tak, aby maska nie odstawała. Na dole łączycie boki rozciągliwą gumką i też - gotowe!

No to czas na ostatni model, sztelandkę Maggie jako czarownicę. Zrobiłam jej szpiczasty kapelusz oraz błyszczącą jak gwiazdy na niebie pelerynkę. Nie było to trudne, ale czasochłonne. Wydaje mi się, że nie muszę za bardzo opisywać tego stroju, bo jego wykonanie jest dosyć oczywiste. Powiem tylko, że derkę obszyłam, kołnierzyk po prostu wywinęłam a kapelusz jest szyty ;)

To wszystko na dziś, mam nadzieję, że się Wam podobało. Sponsorem dzisiejszego posta jest Tack-It Faber-Castell, którego użyłam do mocowania w każdym projekcie xd Ponadto, jak być może zauważyliście było dziś mało zdjęć: a to z tej przyczyny, że pojutrze nocy opublikuję post z samymi zdjęciami, z okazji Halloween. Ewentualnie znajdzie się tam jakieś mini opowiadanko ;) Co do zdjęć to chciałabym jeszcze wspomnieć, że miałam straszne problemu z robieniem ich, dlatego są jakie są. Oczywiście ciemność jest dokładnie taka jaka chciałam, ale czasami światło dziwnie wygląda lub ma zły kolor. Ale mam nadzieję, że to aż tak nie przeszkadza. Wierzcie, że siedziałam nad tym naprawdę długo i zrobiłam co w mojej mocy.
Czeko
P.S. Czy ja kiedyś nie zrobię post scriptum? xd Planuję zrobić candy/loterię albo prosty konkursik, może widzicie coś konkretnego w nagrodach? Interesowałby Was jakiś taki kostiumik, ale na przykład świąteczny?

sobota, 21 października 2017

Breyer Elvis's Bear - wymarzony miś!

Hejka!
Witam Was ponownie - dzisiaj przedstawię Wam mojego ukochanego Miśka, którego niedawno kupiłam w bardzo fajnej cenie. Od razu się zaaklimatyzował - porwał nawet derkę od Dagi oraz kantarek American Pharoah'a! No ale któż by mu nie wybaczył, taki słodki miś.


Ale abstrahując jeszcze od modeli - po prostu muszę się z Wami podzielić moimi pierwszymi skokami! Nie mam pojęcia jak długo Legenda nie skakała, ale raczej dłużej niż krócej, więc jestem bardzo zadowolona z tego jak się zachowywała, i to jeszcze z takim workiem kartofli na sobie! Skoki to straszna frajda, mam nadzieję, że kiedyś będę potrafiła robić to dobrze i skakać parkury ok. 1m. Mam kolejne marzenie ;) Piszcie jak wy skaczecie, może macie jakieś rady, ale proszę pamiętajcie, że skakałam po raz pierwszy i wiem dobrze co jest źle.

Kocham ten czaprak z jednorożecem <3
No, to wracamy do tematu posta. A więc tak, model to:
Breyer Elvis's Bear (mold Bluegrass Bandit autorstwa Kathleen Moody i Sommer Prosser)
Co ciekawe mold został wprowadzony w 2008 roku, jako portret KLACZY Tennessee Walking Horse. Muszę przyznać, że widać to, aczkolwiek w karym malowaniu nie aż tak bardzo i ogólnie to nie przeszkadza. Widać też style artystek - łeb ma spore naleciałości Sommerowych rzeźb a budowa, poza i ogon przypominają mi Kathleen. To bardzo fajne połączenie ;)


Koń nie jest zbyt realistyczny, podobnie jak siwuska z ostatniego posta, która też była autorstwa Sommer. Jednakże w niektórych malowania model ten mógłby całkiem fajnie zagrać na zdjęciach, np. Repeat The Beat i Strawberry Roan. W karym malowaniu wygląda dobrze, a gdyby oczka były realistyczniejsze, to już w ogóle ideał. Może kiedyś dostanie inne oczka, a na razie niech ma ten swój słodki wyraz pyszczka ;) Malowanie ogólnie bardzo mi się podoba, model ma cieniowanie i kiedy pada na niego światło widać cudne bordowe tony. Tak więc spokojnie, to nie jest po prostu plastik chlapnięty czarną farbą. Kiedyś napewno zrobię mu odpowiednią sesję, żeby to pokazać.


Bear nie jest idealnym przedstawicielem swojej rasy i trochę mi tego tu brakuje. Nie jest fatalnie, ale do prawdziwego Tennessee Walkera sporo mu brakuje. Wydaje mi się, że przede wszystkim powinien mieć inny pysk, trochę grubszą kłodę i bardziej zaokrąglony zad. Zarys mięśni też mi nie pasuje, szczególnie te na łopatce wyglądają źle i są bardzo przerysowane - no cóż, klasyczny Breyer. Jego poza też jakoś tak koślawo wygląda. No i ten nienaturalny ogon... Gęstość 2 albo 3 prawdziwych. Z tego opisu może się Wam wydawać, że ten koń to dno, ale wcale tak nie jest. Misiek nie jest idealny, ale wygląda ok i można się domyślić jakiej jest rasy ;) Poza tym nie wymagajmy od zwykłego brajra cudownej poprawności w budowie czy rasie - na tle innych Bear i tak wypada bardzo dobrze.




A tu jeszcze takie fotki w skradzionej derce, delikatnie przerobionym kantarku i z uwiązem ;) Ten model wygląda fantastycznie w akcesoriach. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że do czarnego wszystko pasuje :D Nic tylko siedzieć i dziergać.






Na dzisiaj to wszystko, bardzo dziękuję Wam za przeczytanie tego posta. Jeśli chodzi o sugestię z komentarzy co do ran na modelach, to w internecie znajduje się sporo materiałów na ten temat po angielsku, także zaczęłam już kombinować i postaram się niedługo coś wrzucić. Pozdrowionka!
Czeko
EDIT: Zdarzył się mały wypadek: blogger coś popsuł w fotkach i kilku nie chciał mi przesłać. Niedługo zedytuję posta, a na razie łapcie to co jest ;)
EDIT2: Zrobiłam nowe fotki i nic :( Macie jakiś pomysł dlaczego? Serwer odrzuca moje fotki. Wstawiłam je na fotosik i dopiero tak wstawiłam ale i tak nie działało xd Dopiero teraz udało mi się to ogarnąć. Nigdy bym nie przypuszczała, że informatyka ze szkoły mi się przyda, a tu proszę xd

sobota, 14 października 2017

Moje pierwsze Classici! Breyer Selle Français

  Witajcie!
  Już od dawna chciałam sobie kupić jakiegoś Classica, a w wakacje nadażyła się taka okazja, więc przyjechały do mnie dwa: ta siwuska oraz kasztanek quarter ;)
W ostatnim czasie *ekhm, od wakacji, ekhem* nie robiłam żadnej sesji, ale kilka dni temu cyknęłam parę fot do opisów moich najnowszych modeli *ekhm, z wakacji, ekhm*. Jest to Breyer Classic, czyli w skali 1:12. A przynajmniej teoretycznie, bo po przeliczeniu skali klaczka ma ok. 156 cm wzrostu. Czyli trochę mało.

Breyer Classic 941 - siwy koń rasy Selle Français (mold Warmblood od Susan Carlton Sifton)


  Pierwszy raz zobaczyłam tą klacz u Dorotheah i wtedy też się w niej zakochałam. No ale, że poszłam potem w tradki, to jej zakup się odlekał. Teraz wiem, że zdecydowanie powinnam zakupić to cudo wcześniej - klaczka ma w sobie to coś. Nie bardzo wygląda mi na Selle Français i nie jest zbyt realistyczna, ale jej urok jest niesamowity. Ponadto uwielbiam jej pozę - płynny, piękny stęp z delikatnie uniesionym prawym przodem w połączeniu z uroczym i mądrym pyszczkiem? Shut up and take my money! Nie za bardzo znam się na anatomii, ale wydaje mi się, że tu jest w miarę ok. Co prawda głowa wydaje się dość duża, kłoda krótka a wyciągnięta noga przypomina ta Cortesową, a nie Affinity ale jeśli skupimy się a całości, to tego nie widac ;)


  Model nie z każdej strony dobrze wygląda na zdjęciach, ale skoro i tak nie jest realistyczny, to zupełnie mi to nie przeszkadza. Ta klaczka jest bardziej do stania i kochania niż ambitnych fotografii ;)

  Co do maści, to chociaż zazwyczaj brajrowe siwusy są dość koszmarne, to ta miśka wygląda bardzo przyjemnie - delikatne cieniowanie i dobre pokrycie plastiku zupełnie mi tu wystarcza. Co prawda kopytka są słabe, cieniowanie grzywy to właściwie porażka a tylne nogi mają dosyć nietypowy kolor (czy to są skarpetki?) ale kto by się tym przejmował. Całokształt wygląda dobrze i to się liczy.
Jak widać zdjęcia od przodu nie są mocną stroną tego modelu, jeśli się człowiek nie nagimnastykuje
  Ach, no i zapomniałabym! Nie wspomniałam jeszcze o kantarku! Przyznajcie, fajnie wygląda, co? Ja jestem dumna, tym bardziej, że okupiłam go brokatem w całym pokoju. Chyba zrobię jeszcze jakieś podobne na sprzedaż ;)



  Następnym razem Misiek albo Quarterek, zobaczymy ;) Papatki!
  ~Czeko

P.S. A propos CR Tack: jak wiadomo najlepsze pomysły powstają pod wpływem chwilowego natchnienia. No i cóż - właśnie mnie takie naszło. Czy ktoś pamięta Nocną Marę z zeszłego roku? Otóż szykuję coś podobnego - ale w większej ilości :D
Zdjęcie z telefonu, więc jakość RIP [*], but who cares. Chciałby ktoś jakiś tutorial na halloweenowe przebranie dla konia? Jak tak, to piszcie propozycje - mam już co prawda kilka pomysłów, ale ich nigdy nie za wiele.



środa, 11 października 2017

Uwaga, uwaga!

Tak więc - wracam! Motywacją jest wybór ostatniego Ambasadora Monocerusa, ale jakby nie patrzeć powinnam wrócić już dawno, a najlepiej w ogóle nie odchodzić. Ostatnio chciałam zrobić opis Cozmica na Facebooku (pssst, facebook.com/CR.Horses) i napisałam go, ale przyznam, że nie do końca mi się to podobało. A jako, że razem z fotkami źrebolka obfociłam też 2 inne modele, to ich opisy pojawią się tutaj. A fb pozostanie dla samych fot oraz Legendy i Karmeliny.
Mam nadzieję, że mi się uda, bo lubię pisać. Polecajcie CR ;)

sobota, 1 kwietnia 2017

CM od Winged Panther - Huck Finn poprzez zmierzch i noc

Witajcie ponownie!
Dzisiaj mam dla Was opis oraz zdjęcia moich najnowszych CM - cudownej trójki wykonanej przez Magdalena ę Wróblewską, którą napewno znacie. W zamian za stare body Schleich nowe kolorki dostali Padré (który wrócił na chwilę do domu, ponieważ kupiłam go również od Magdy), klacz Abaco Barb z SafariLtd oraz ogierek falabella Schleich, którego lubię, ale maść bardzo mi się nie podobała.

 Zmierzch


Zacznijmy od największego modelu, Zmierzcha. Jest brat bliźniak konia Poranek który należy do autorki CM (na Facebooku The Black Horse and Winged Panther znajdziecie świetne fotki na których są razem). Zmierzch i Poranek są bardzo bajkowi, ale niezmiernie piękni. Uwielbiam te niebieskie oczęta *-* Jak dla mnie Zmierzch idealnie wpasowuje się w uniwersum Spirita, a jednocześnie nie przedstawia żadnego znanego konia. Rzeźbę uwielbiam - wiadomo. Jestem wielką fanką Spirita więc tego moldu nie mogło u mnie zabraknąć. A co do malowania, to myślę, że nie pozostawia wątpliwości. Cudo.







Noche

Ach, takie ciemne klimaty. Najpierw Zmierzch, teraz Noche (hiszp. Noc). Ale jakoś bardzo mi do niej to imię pasuje. Klaczka otrzymała maść prawie identyczną z firmową, ale dużo lepiej wykonaną. Widać cieniowanie, grzywa i ogon nie są machnięte tą samą farbą co łaty. No i oczka. Przecudne, tym bardziej jak na tak mały model. Bardzo lubię Noche, to chyba moja ulubiona rzeźba Safari a w połączeniu z nietuzinkową rasą i wielką urodą jest piękna jak noc.





Huck Finn


Ten ogierek miał tak na imię pierwotnie, po przemalowaniu stwierdziłam, że nie bardzo mu pasuje, ale jako, że nic lepszego nie wymyśliłam a trochę bardziej mi się aktualnie podoba, to Huck został Huckiem. Jak widać jest to ogierek falabella Schleich przemalowany na taranta. Jako, że nie miałam na niego pomysłu, zdałam się na Magdę i poprosiłam, aby sama wybrała maść. Dzięki temu otwierając paczkę miałam fajną niespodziankę :D Maluszek jest przesłodki, bardzo go lubię. Niestety, jak wiadomo im mniejszy koń tym wredniejszy i urwisowaty. No więc skoro już kucyki gryzą, to co dopiero taki falabelek! Przyznam, że nowa skórka bardzo mu odpowiada i stał się jeszcze psotniejszy.



Na dzisiaj to wszystko, jutro lub w tym tygodniu pojawi się post ze zdjęciami z ostatniej sesji zdjęciowej ;)
Pa pa!